Czarni Jaworze na półmetku rywalizacji w bielskiej A-klasie znajdują się w środkowej części tabeli. Postawę swoją oraz kolegów z drużyny w rundzie jesiennej sezonu 2011/2012 ocenił Mariusz Wacławski, kapitan zespołu.
Rozmowa z Mariuszem Wacławskim:
Dziewiętnaście punktów w czternastu meczach. Sześć zwycięstw, remis i siedem porażek. Ósme miejsce w tabeli. Tak w skrócie wyglądają wasze jesienne osiągnięcia. Jesteście z nich jako zespół zadowoleni?
- Myślę, że jako zespół jesteśmy zadowoleni, aczkolwiek odczuwamy pewien niedosyt, gdyż tych punktów mogło być więcej. Patrząc jednak na naszą postawę z innej perspektywy, nie ma co narzekać. Do każdego spotkania podchodziliśmy z pełnym zaangażowaniem, a to jest najważniejsze. Oczywiście nie wszystko układało się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli, stąd taki, a nie inny dorobek na półmetku rywalizacji. Z tego co słyszałem, jest to mimo wszystko rekordowa jesień w historii naszego klubu. Mamy więc powody do satysfakcji. Duża w tym zasługa naszego trenera, bo bez niego takiego wyniku byśmy nie osiągnęli. Podsumowując, oceniam rundę pozytywnie.
Jest jakiś mecz rundy jesiennej, który z powodów pozytywnych lub negatywnych utkwił ci w pamięci?
- Tak. Pozytywne, to wszystkie te, w których zdobywaliśmy trzy punkty. Natomiast źle wspominam rywalizację z Wapienicą. Straciliśmy wtedy bramkę w doliczonym czasie gry. Włożyliśmy w ten mecz dużo serducha, a punkty zgarnęli rywale. Takie porażki bardzo bolą i zostają w pamięci, tym bardziej, iż był to mecz derbowy i każdy z nas grał na sto dwadzieścia procent. Drugi nie najlepszy, moment rundy jesiennej, szczególnie dla mnie, to mecz w Międzybrodziu. Nie chciałbym się wypowiadać na temat pracy sędziego podczas tego spotkania, ale to co robił woła o pomstę do nieba. Konsekwencją jego postawy była czerwona kartka, którą zostałem ukarany przez rozjemcę, za podważanie jego decyzji i autorytetu. Osłabiłem drużynę i przegraliśmy. Po tym meczu zrozumiałem, że jestem odpowiedzialnym za tą porażkę. Muszę z tego wyciągnąć wnioski, by w przyszłości taka sytuacja się nie powtórzyła.
Kiedyś grałeś jako napastnik, dzisiaj rywalizujesz z napastnikami drużyn przeciwnych. Skąd taka zmiana i jak się czujesz w roli środkowego obrońcy?
- Wiem, że prawie każdy młody chłopak zawsze zaczynał na bramce. Ze mną było odwrotnie. Zawsze chciałem strzelać gole i mieć ich dużo na koncie. Na początku mojej przygody z piłką, w juniorach nawet mi się to udawało, lecz z czasem trenerzy zaczęli szukać dla mnie innego miejsca na boisku. Pamiętam pewien okres w Zaporze Wapienica. W trakcie sezonu, u trenera Sordyla, zaliczyłem prawie wszystkie pozycje oprócz bramkarza i napastnika, gdyż wtedy w przodzie niepodważalnie rządził duet Natanek-Rak. Koledzy z drużyny się śmiali, że jestem zapchaj dziurą, ale ja sobie z tego nic nie robiłem. Potrafiłem się szybko odnaleźć w roli jaką mi nakreślił trener i to było pozytywne. Potem Sordyla zastąpił Hutyra, u którego zacząłem grać na środku obrony i powolutku poznawałem tą pozycję. W chwili obecnej jako defensor czuję się bardzo dobrze. Wiem, że jest to odpowiedzialna rola, ale należy pamiętać, że w dzisiejszym futbolu obrona zaczyna się od napastników. Myślę, że w końcu znalazłem właściwe miejsce dla siebie.
Jak oceniasz swoją postawę na boiskach A-klasy w zakończonej rundzie? Nauczyłeś się czegoś nowego?
- We wszystkich meczach, w których dane mi było grać, dawałem z siebie wszystko. Myślę, że moją formę mogę ocenić pozytywnie, chodź nie mnie to osądzać. To pytanie powinno być skierowane do mojego trenera. Jestem oczywiście świadom tego, ze przeplatałem mecze dobre, słabszymi, ale jak to mówią, nikt nie jest robotem i nie da się zagrać wszystkich spotkań na jednym poziomie, a na pewno nie w tej lidze. Co do drugiej części pytania. Na boiskach A-klasowych nauczyłem się jednego. Muszę pamiętać, że nie warto rozmawiać z sędziami, bo to nie pomaga, a często kończy się osłabieniem zespołu.
Grudzień jest dla polskich piłkarzy miesiącem „bez piłki”. Jak ty spędziłeś ten czas?
- U mnie, powiem szczerze, nie jest to miesiąc odpoczynku, gdyż ciągle jestem w ruchu. Basen, siłownia itd.
Macie już nakreślone jakieś konkrety związane z okresem przygotowawczym? Kiedy wracacie do treningów?
- Przygotowania do rundy rewanżowej zaczęliśmy 16 stycznia. Dużo biegamy, mamy zaplanowane gry kontrolne. Będziemy również pracować nad siłą oraz wytrzymałością. Nie ukrywam, że zamierzamy napsuć dużo krwi drużyną które grają o awans, ale nie tylko.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Krzystzof Biłka
Źródło: Gazeta Region
Zdjęcie: www.czarnijaworze.pl
| Piłka nożna | 2012-02-22 Jurek jednak w Podbeskidziu? |
| Sporty zimowe | 2012-02-22 Słoneczny bieg na Kubalonce |
| Piłka nożna | 2012-02-21 W poszukiwaniu optymalnych rozwiązań |
| Sporty walki | 2012-02-21 Włoski łup Atemi |
| Sporty zimowe | 2012-02-21 Przez Kubalonkę biegli na Igrzyska |
| Sporty zimowe | 2012-02-21 Beskidzki finał LOTOS Cup |
| Piłka nożna | 2012-02-21 Testowani spełnili oczekiwania |
| Sporty zimowe | 2012-02-20 Igrzyska Polonijne powracają w Beskidy |
| Piłka nożna | 2012-02-20 Cenne nauki Kościelniaka |
| Piłka nożna | 2012-02-20 Rośnie forma lidera |
| Piłka nożna | 2012-02-20 Solidny test Drzewiarza |
| Siatkówka | 2012-02-20 Zabrakło woli walki |
| Piłka nożna | 2012-02-19 Postrach bramkarzy |
| Siatkówka | 2012-02-18 Ważny mecz w Siedlcach |
| Siatkówka | 2012-02-18 BKS powalczy o medale |
Minigolf to wspaniały sposób na spędzenie kilku godzin na świeżym powietrzu. Jest to sport dla każdego, małych dzieci i tych dużo starszych. Można już grać od pierwszego uderzenia, gdyż zasady są proste, a podstawowe technikii bardzo łatwo się można nauczyć.
Brugi jest włoską firmą która powstała w 1956 roku. Firma jest cenionym producentem odzieży sportowej, który szybko wyszedł poza włoski rynek. Dzięki nowym filiom w różnych częściach świata, marka szybko zyskała ogólnoświatową rzeszę zadowolonych klientów.
Agencja Sportowo- Rekreacyjna FAN powstała w 1998 roku. Oferta firmy obejmuje naukę pływania dla dzieci i młodzieży od 5 roku życia oraz ćwiczenia korekcyjne w wodzie. W okresie zimowym FAN oferuje także naukę i doskonalenie jazdy na nartach na stokach narciarskich, dostosowanych do umiejętności dzieci.